Kiedy cena skupu mleka spada o połowę w stosunku do szczytowych poziomów, nie mówi się już tylko o utracie zysku — mówi się o walce o przetrwanie. Szymon Statkiewicz, hodowca z województwa podlaskiego, otwiera kulisy codziennej rzeczywistości polskich producentów mleka w 2026 roku: inwestycje wstrzymane, plany modernizacyjne odłożone, każda decyzja zakupowa poprzedzona żmudną kalkulacją. Jego historia nie jest wyjątkiem — to obraz całej branży.
Rentowność pod presją — co pokazują liczby
Aktualne ceny skupu mleka w Polsce oscylują wokół poziomów, które dla wielu gospodarstw oznaczają produkcję na granicy opłacalności lub poniżej niej. Dla hodowców, którzy w ostatnich latach modernizowali obory i inwestowali w roboty udojowe w oparciu o kredyty zaciągnięte przy wyższych prognozach cenowych, obecna sytuacja jest szczególnie bolesna. Obsługa zadłużenia pochłania margines, który przy wyższych cenach skupu stanowił fundusz inwestycyjny i rezerwę operacyjną.
Podlaski hodowca mówi wprost — inwestycje zatrzymane
Szymon Statkiewicz z województwa podlaskiego nie owijał w bawełnę: obecna cena skupu pozwala utrzymać produkcję, ale całkowicie blokuje możliwość dokonywania jakichkolwiek znaczących inwestycji. Plany rozbudowy obory, modernizacji systemu żywienia i zakupu nowego sprzętu poszły w odłogi — nie z braku woli, ale z twardej arytmetyki rynkowej. Kiedy hodowcy przestają inwestować, zatrzymuje się nie tylko rozwój pojedynczych gospodarstw — zatrzymuje się innowacyjność całego sektora.
Spirala kosztów — pasz, energii i siły roboczej
Paradoks sytuacji polega na tym, że podczas gdy ceny skupu mleka spadały, koszty produkcji w większości kategorii pozostały wysokie lub wzrosły. Ceny pasz, energii elektrycznej, środków weterynaryjnych i siły roboczej składają się na strukturę kosztów, która przy niskich cenach skupu generuje straty lub minimalne marże. Hodowcy szukają oszczędności wszędzie — niekiedy ograniczając profilaktykę weterynaryjną do absolutnego minimum, co długoterminowo może być kosztowne.
Czy jest wyjście z kryzysu — perspektywy na 2026 rok
Kilka czynników może poprawić sytuację: ewentualne uruchomienie programu dobrowolnej redukcji przez UE, wzrost popytu eksportowego sygnalizowany przez geopolityczne napięcia na Bliskim Wschodzie i sezonowe zwiększenie popytu na przetwory mleczne. Jednak eksperci ostrzegają, że gospodarstwa, które przez rok–dwa nie inwestowały w modernizację, wychodzą z kryzysu osłabione i mniej konkurencyjne.
Konkretne działania dla hodowców w trudnym czasie
Warto zweryfikować umowę skupową — niektóre spółdzielnie oferują formułami premiujące jakość mleka, które mogą poprawić realną stawkę skupu. Warto też przeanalizować bilans paszowy i sprawdzić, czy dawka pokarmowa jest optymalnie zbilansowana. Warto korzystać z dostępnych instrumentów wsparcia: dopłat obszarowych, kredytów preferencyjnych na płynność i programów doradczych ARiMR. Kryzys jest realny, ale nie jest sytuacją bez wyjścia.