Partnerzy portalu:

RynkiRynek mlekaNadpodaż mleka wywołała kryzys cenowy. Analitycy ostrzegają: sześć najtrudniejszych miesięcy przed nami

Nadpodaż mleka wywołała kryzys cenowy. Analitycy ostrzegają: sześć najtrudniejszych miesięcy przed nami

Opublikowane:

Producenci mleka w Polsce rozpoczęli 2026 rok z największymi obawami od kilku lat. Ceny skupu mleka surowego spadają niemal w każdym regionie kraju, a skala obniżek przekracza nawet 80 groszy na litrze w porównaniu do października ubiegłego roku. Według najnowszych prognoz Credit Agricole, najgorsza faza presji cenowej rozciągnie się na całą pierwszą połowę 2026 roku, choć w dłuższym horyzoncie rynek ma szansę na stopniową stabilizację. Dla tysięcy polskich gospodarstw mlecznych to czas trudnych decyzji i konieczności przeglądu każdej pozycji kosztowej.

Dlaczego ceny mleka tak drastycznie spadają?

Obecna sytuacja na rynku mleka jest wynikiem splotu kilku niekorzystnych czynników, które nałożyły się na siebie w ostatnich miesiącach. Przede wszystkim mamy do czynienia z globalną nadprodukcją mleka, która dotyka nie tylko Unię Europejską, ale również inne kluczowe regiony mleczarskie świata. W Polsce produkcja mleka w 2025 roku wykazała dodatnią dynamikę, co oznacza, że hodowcy dostarczali do mleczarni więcej surowca niż rok wcześniej. Podobne trendy obserwujemy w Nowej Zelandii, która znacząco zwiększyła wolumeny eksportowe, oraz w Stanach Zjednoczonych, gdzie amerykańskie stada utrzymują wysoką wydajność mimo rosnących kosztów produkcji.

Problem leży jednak nie tylko po stronie podaży. Równie istotny jest spadek popytu ze strony największych importerów światowych. Chiny, które przez lata były głównym motorem wzrostu dla globalnego mleczarstwa, wyraźnie ograniczyły zakupy produktów mlecznych. Do tego dochodzą problemy z eksportem do tradycyjnych rynków takich jak Algieria czy Meksyk, które również absorbują mniej europejskich produktów niż w poprzednich latach. Karolina Mikołajczyk, zastępca prezesa zarządu OSM Koło, wprost wskazuje na te mechanizmy: wzrost produkcji w Nowej Zelandii, UE i USA przy jednoczesnym zmniejszeniu eksportu do kluczowych odbiorców powoduje ogromną presję cenową, szczególnie w kategorii proszków i tłuszczów mlecznych.

Dane z Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej z początku stycznia 2026 roku potwierdzają skalę problemu. Cena masła w blokach płacona producentom jest niższa aż o 47 procent w porównaniu do rekordowych poziomów sprzed roku. Sery typu gouda potaniały rok do roku o niemal 15 procent, a mleko UHT jest tańsze o ponad 13 procent. To nie są kosmetyczne korekty cenowe, ale głębokie zmiany strukturalne, które wymuszają na całej branży poważną rewizję strategii.

Jak głęboki jest spadek cen w polskich skupach?

Skala spadków cen skupu mleka różni się w zależności od regionu i konkretnej mleczarni, ale wszędzie trend jest wyraźnie negatywny. W jednej z wielkopolskich mleczarni cena mleka od października 2025 roku spadła łącznie o około 80 groszy za litr. To dramatyczna obniżka, która przy dziennej produkcji na poziomie 1000 litrów oznacza dla średniego gospodarstwa utratę przychodu rzędu 800 złotych dziennie, czyli prawie 25 tysięcy złotych miesięcznie. Wielu producentów mleka otrzymało pod koniec grudnia SMS-y z informacją o kolejnych cięciach stawek na styczeń 2026 roku. W większości przypadków były to kolejne obniżki, które tylko pogłębiają trudną sytuację ekonomiczną gospodarstw.

Agnieszka Maliszewska, prezes Polskiej Izby Mleka, nie pozostawia złudzeń co do przyczyn tego stanu rzeczy. Jak podkreśla w swoich wypowiedziach medialnych, spadki cen mleka dotyczą całej Unii Europejskiej, a główną przyczyną jest właśnie nadprodukcja. Przed producentami, także tymi z Podlaskiego, które jest sercem polskiego mleczarstwa, czeka kilka wyjątkowo trudnych miesięcy. To ocena, która znajduje potwierdzenie w prognozach największych instytucji analitycznych obserwujących rynek mleka.

Warto przy tym zaznaczyć, że problem nie ogranicza się tylko do Polski. W Niemczech jedna z dużych spółdzielni rolniczych traci obecnie około 1300 euro dziennie na produkcji mleka, co w przeliczeniu daje ponad 5500 złotych. Mleko z tej spółdzielni jest tak nisko wyceniane, że bardziej opłaca się nim napoić własne cielęta niż sprzedawać do przetwórni. To pokazuje, jak dramatyczna jest sytuacja w całym europejskim mleczarstwie.

Co mówią prognozy na najbliższe miesiące?

Analitycy Credit Agricole, którzy regularnie publikują szczegółowe raporty dotyczące rynku mleka, przygotowali scenariusz rozwoju sytuacji na najbliższe dwanaście miesięcy. Według ich oceny, pierwsza połowa 2026 roku będzie najtrudniejszym okresem dla producentów mleka. W tym czasie należy spodziewać się kontynuacji presji cenowej na produkty mleczne oraz dalszych spadków lub w najlepszym przypadku stagnacji cen skupu mleka surowego. Wysokie koszty produkcji przy jednocześnie niskich przychodach oznaczają negatywne marże, co stawia w trudnej sytuacji przede wszystkim gospodarstwa o niższej efektywności produkcji.

Dopiero w drugiej połowie 2026 roku, według tych samych prognoz, możemy spodziewać się stopniowej stabilizacji rynku. Nadpodaż powinna się wyczerpać, co otworzy drogę do umiarkowanego odbicia cen produktów mlecznych. Wraz z tym procesem powinna nastąpić także stopniowa poprawa rentowności produkcji mleka i powrót równowagi między podażą a popytem. Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka, podtrzymuje tę optymistyczną perspektywę w dłuższym terminie, wskazując że fundamenty popytowe pozostają silne, a po okresie korekty cenowej rynek powinien wrócić na ścieżkę bardziej przewidywalnego rozwoju, choć przy zachowaniu wysokiej zmienności.

Pierwsze pozytywne sygnały pojawiły się już na początku stycznia 2026 roku podczas nowozelandzkiej aukcji Global Dairy Trade. Indeks cen wzrósł o ponad 6 procent, co stanowi pierwszy wzrost od lipca 2025 roku. To może być sygnał, że globalna nadpodaż zaczyna się wyczerpywać, choć analitycy przestrzegają przed nadmiernym optymizmem. Efekty tego wzrostu w postaci wyższych cen w polskich skupach pojawią się dopiero za kilka miesięcy, ponieważ rynek potrzebuje czasu na pełną korektę i dostosowanie.

Jakie dodatkowe zagrożenia czyhają na polskich producentów

Oprócz problemów związanych z nadpodażą, polscy producenci mleka muszą zmierzyć się z dodatkowymi wyzwaniami o charakterze politycznym i handlowym. Dziewiątego stycznia 2026 roku ambasadorowie państw Unii Europejskiej zatwierdzili mandat dla przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen do finalizacji umowy handlowej z krajami Mercosur, czyli Brazylią, Argentyną, Urugwajem i Paragwajem. Ta decyzja budzi ogromne kontrowersje w środowisku rolniczym całej Europy.

Potencjalne skutki tej umowy dla europejskiego mleczarstwa mogą być bardzo poważne. Mowa o zwiększonym imporcie taniego mięsa wołowego i drobiowego z Ameryki Południowej, co przełoży się na presję na ceny europejskich produktów, w tym również mlecznych. Arkadiusz Pisarek, prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich, wprost ostrzega że wprowadzenie klauzul bezpieczeństwa może nie wystarczyć do ochrony polskich i europejskich rolników przed negatywnymi skutkami tej umowy. W najczarniejszych scenariuszach mówi się nawet o ryzyku stopniowego wygaszania europejskiego rolnictwa pod naporem konkurencji ze strony subsydiowanych producentów z krajów rozwijających się.

Dodatkowym problemem dla polskiego eksportu mleczarskiego są wyższe cła, które Chiny nałożyły na produkty mleczne z Polski. W sytuacji, gdy rynek krajowy i europejski boryka się z nadpodażą, ograniczenie możliwości eksportowych do tak dużego rynku jak chiński dodatkowo pogarsza sytuację polskich przetwórców i pośrednio również producentów mleka.

Jak gospodarstwa mleczne mogą przetrwać ten trudny okres?

W obliczu spadających cen skupu i rosnących kosztów produkcji, kluczem do przetrwania staje się maksymalizacja efektywności i przemyślana redukcja wydatków. Jednym z najważniejszych obszarów do optymalizacji jest żywienie stada. Audyt dawek pokarmowych przeprowadzony przez niezależnego doradcę żywieniowego może ujawnić możliwości oszczędności nawet na poziomie 15 do 20 procent kosztów żywienia. Wykorzystanie lokalnych pasz objętościowych wysokiej jakości, precyzyjne bilansowanie białka i energii w dawce oraz systematyczny monitoring kondycji ciała krów to działania, które nie wymagają dużych nakładów finansowych, a mogą przynieść wymierne korzyści ekonomiczne.

Drugim istotnym obszarem jest zwiększenie wydajności mlecznej przy jednoczesnym dbaniu o zdrowie stada. Selekcja genetyczna oparta na sprawdzonych liniach, kompleksowa profilaktyka zdrowotna minimalizująca występowanie chorób oraz zapewnienie odpowiedniego komfortu i dobrostanu zwierząt może przełożyć się na wzrost produkcji mleka o 10 do 15 procent bez znaczącego zwiększenia kosztów. Coraz więcej gospodarstw inwestuje również w technologie precision farming, czyli czujniki i systemy monitoringu czasu rzeczywistego, które pozwalają na wczesne wykrywanie problemów zdrowotnych i optymalizację zarządzania stadem.

Redukcja kosztów pośrednich to kolejny obszar, na którym warto się skupić. Własne źródła energii, takie jak instalacje fotowoltaiczne czy biogazownie, mogą znacząco obniżyć rachunki za energię elektryczną. Organizowanie się w grupy producenckie daje silniejszą pozycję negocjacyjną przy zakupie pasz i środków produkcji, co przekłada się na niższe ceny jednostkowe. Niektóre gospodarstwa rozważają również dywersyfikację źródeł przychodu poprzez sprzedaż bezpośrednią, która pozwala uzyskać wyższe marże, lub produkcję produktów niszowych takich jak mleko A2 czy mleko ekologiczne, które są lepiej wyceniane na rynku.

Czy wielcy gracze również odczuwają kryzys?

Odpowiedź brzmi: tak, choć dysponują oni znacznie większymi możliwościami adaptacji niż małe i średnie gospodarstwa. Małgorzata Cebelińska, wiceprezes zarządu Mlekpolu, największej polskiej spółdzielni mleczarskiej, przyznaje że branża przechodzi przez bardzo wymagający okres. Jednocześnie podkreśla, że Mlekpol konsekwentnie inwestuje w rozwój, a nadchodzące lata będą pod tym względem intensywne. W lipcu 2025 roku spółdzielnia otrzymała oficjalną decyzję o przyznaniu wsparcia na kompleksową inwestycję w grajewskim Zakładzie Produkcji Mleczarskiej wartą miliony złotych, która będzie realizowana w latach 2025 do 2029.

Również inne duże spółdzielnie inwestują w technologie, które mają pomóc im przetrwać trudny okres. Piątnica zakończyła budowę farmy fotowoltaicznej w zakładzie produkcyjnym w Ostrołęce o mocy przyłączeniowej blisko 1 megawat. Inwestycja rzędu 3,3 miliona złotych ma generować ponad 1,17 gigawatogodziny energii rocznie, co realnie obniży koszty operacyjne i zredukuje ślad węglowy spółdzielni. To pokazuje kierunek, w którym podąża nowoczesne mleczarstwo – automatyzacja, robotyzacja, odnawialne źródła energii i maksymalna efektywność przy jednoczesnym ograniczaniu wpływu na środowisko.

Paweł Gaca, prezes SM Spomlek, również zachowuje umiarkowany optymizm. Według jego oceny, w drugiej połowie 2026 roku rynek powinien się ustabilizować. Fundamenty popytowe pozostają silne, a po okresie korekty cenowej rynek powinien wrócić na ścieżkę bardziej przewidywalnego rozwoju. Jednocześnie przestrzega, że wysoka zmienność pozostanie cechą charakterystyczną rynku mleczarskiego także w przyszłości, co wymusza na wszystkich uczestnikach rynku elastyczność i zdolność do szybkiego reagowania na zmieniające się warunki.

Co z perspektywą średnio i długoterminową?

Patrząc poza najbliższe miesiące kryzysu, warto zauważyć pewne strukturalne zmiany zachodzące na europejskim rynku mleka. Komisja Europejska w swoich średnioterminowych prognozach obejmujących okres do 2035 roku zwraca uwagę na rosnącą segmentację rynków mleczarskich i przesunięcie w kierunku produktów o wartości dodanej. Brytyjska organizacja AHDB prognozuje że popyt w Unii Europejskiej na produkty mleczne wzrośnie o 6 kilogramów w ekwiwalencie mleka na osobę, osiągając poziom 211 kilogramów na osobę do 2035 roku.

Szczególnie dynamicznie rozwijać się będzie segment produktów wzbogaconych i funkcjonalnych, które odpowiadają na potrzeby starzejącego się społeczeństwa i rosnącą dbałość konsumentów o zdrowie. Karolina Mikołajczyk z OSM Koło wskazuje, że serek wiejski, zwłaszcza w wersjach premium i wysokobiałkowych, będzie kluczowym kierunkiem rozwoju w najbliższych latach. To produkty, które wpisują się w silny trend naturalnej i zdrowej żywności. Rynek maślanki, choć również rosnący, rozwija się wolniej, ale także ma swoje miejsce w portfolio nowoczesnej mleczarni.

Interesującym kierunkiem jest również rehabilitacja pełnotłustych produktów mlecznych, co pokazują najnowsze wytyczne żywieniowe ogłoszone przez amerykański resort zdrowia na początku stycznia 2026 roku. Nowa tak zwana odwrócona piramida żywieniowa stawia na więcej białka, produkty pełnoziarniste oraz nabiał o pełnej zawartości tłuszczu, odchodząc od wcześniejszych zaleceń promujących produkty odtłuszczone. Agnieszka Maliszewska z Polskiej Izby Mleka komentuje, że o taki kierunek polski sektor mleczarski apeluje od lat, widząc w nim szansę na zwiększenie wartości dodanej produktów mlecznych.

Podsumowanie

Rynek mleka przechodzi przez jeden z najtrudniejszych okresów w ostatnich latach. Nadprodukcja w głównych regionach mleczarskich świata połączona ze spadkiem popytu ze strony kluczowych importerów stworzyła sytuację głębokiej nierównowagi, która przekłada się na dramatyczne spadki cen skupu mleka surowego w Polsce i całej Unii Europejskiej. Dla tysięcy polskich gospodarstw mlecznych oznacza to konieczność przejścia przez co najmniej kilka bardzo trudnych miesięcy, w których rentowność produkcji będzie silnie zagrożona.

Prognozy analityków dają jednak pewną nadzieję na poprawę w drugiej połowie 2026 roku, kiedy nadpodaż powinna się wyczerpać, a rynek zacznie stopniowo wracać do równowagi. Kluczem do przetrwania tego trudnego okresu jest maksymalizacja efektywności produkcji, optymalizacja kosztów oraz elastyczne dostosowywanie się do zmieniających się warunków rynkowych. Gospodarstwa, które potrafią utrzymać wysoką wydajność mleczną przy jednoczesnej kontroli kosztów, mają szansę nie tylko przetrwać kryzys, ale wyjść z niego wzmocnione i lepiej przygotowane na przyszłe wyzwania.

Jednocześnie nie można ignorować długoterminowych trendów, które będą kształtować przyszłość europejskiego mleczarstwa. Rosnące znaczenie produktów o wartości dodanej, rehabilitacja pełnotłustych produktów mlecznych w zaleceniach żywieniowych oraz rozwój segmentu produktów funkcjonalnych i wzbogaconych – to kierunki, które mogą stać się szansą dla polskich producentów i przetwórców mleka w perspektywie najbliższych lat. Kluczowe będzie znalezienie równowagi między przetrwaniem krótkookresowego kryzysu a inwestowaniem w przyszłość zgodną z tymi długoterminowymi trendami.

Zobacz także: Mleko wielbłądzie: egzotyczna nisza czy nowy motor wzrostu światowego rynku mleczarskiego?

Udostępnij ten artykuł

spot_imgspot_img

Najczęściej czytane

Więcej podobnych

Ceny produktów mlecznych rosną, ale mleko surowe tanieje – najnowsze dane z rynku UE

Początek 2026 roku przynosi wyraźne zmiany na rynku mleczarskich...

Regulacje ESG w mleczarstwie: drugie warsztaty Polskiej Izby Mleka i BNP Paribas Bank Polska

Zrównoważona transformacja staje się jednym z najważniejszych wyzwań dla...

Proszki mleczne i masło drożeją w Europie. Aukcja GDT potwierdza trend wzrostowy

Początek marca 2026 roku przynosi wyraźne odbicie cen na...

Kultowa zapiekanka z serem żółtym i pieczarkami

Chrupiąca bagietka, aromatyczne pieczarki i ciągnący się ser żółty...