Ponad 50 ukraińskich zakładów mleczarskich posiada zezwolenia na eksport do UE, ale część z nich wcale nie produkuje, a jedynie „wypożycza” swoje certyfikaty firmom bez uprawnień. Ten proceder, znany jako system „słupów”, stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego i uczciwej konkurencji.
Jak działa system oszustw eksportowych
Mechanizm procederu jest prosty, ale skuteczny. Zakłady posiadające certyfikaty eksportowe UE oficjalnie figurują jako producenci, podczas gdy faktyczna produkcja odbywa się w nieautoryzowanych mleczarniach. Dokumenty przewozowe wskazują certyfikowanego producenta, ale towar pochodzi z zupełnie innego źródła. System ten kwitnie, gdyż kontrole graniczne często ograniczają się do weryfikacji dokumentów, bez fizycznej inspekcji pochodzenia towaru.
Skala problemu jest trudna do oszacowania, ale eksperci branżowi mówią o setkach ton produktów miesięcznie. Największe ryzyko dotyczy mleka w proszku, serów i masła – produktów o długim terminie przydatności, które łatwo przemieszczać i magazynować. Ukraińskie władze oficjalnie zwalczają proceder, ale korupcja i słabość instytucji utrudniają skuteczne działania.
Zagrożenia dla polskiego rynku i konsumentów
Produkty z niekontrolowanych źródeł stanowią potrójne zagrożenie. Po pierwsze, bezpieczeństwo żywnościowe – brak nadzoru weterynaryjnego i sanitarnego oznacza ryzyko skażeń mikrobiologicznych, pozostałości antybiotyków czy innych substancji niedozwolonych. Po drugie, nieuczciwa konkurencja – produkty omijające standardy jakości mogą być oferowane po zaniżonych cenach, wypierając uczciwe firmy. Po trzecie, podważanie zaufania konsumentów do całego sektora mleczarskiego.
Polski rynek jest szczególnie narażony ze względu na bliskość geograficzną i intensywne kontakty handlowe. Produkty trafiają zarówno do przetwórstwa, jak i bezpośrednio do handlu detalicznego, często przez pośredników, którzy zacierają ślady pochodzenia.
Jak się chronić – porady dla przetwórców i konsumentów
Przetwórcy kupujący surowce z Ukrainy powinni wdrożyć dodatkowe procedury weryfikacyjne. Kluczowa jest osobista inspekcja zakładów dostawców i regularne, niezapowiedziane audyty. Warto żądać dodatkowych certyfikatów jakości i testów laboratoryjnych każdej partii. Współpraca tylko z sprawdzonymi, długoletnimi partnerami minimalizuje ryzyko.
Konsumenci powinni zwracać uwagę na oznaczenia producenta i importera na opakowaniach. Produkty renomowanych marek z jasno określonym pochodzeniem są bezpieczniejsze. W przypadku wątpliwości warto sprawdzić producenta w rejestrach weterynaryjnych. Nienaturalnie niska cena produktów mlecznych powinna budzić czujność – uczciwa produkcja ma swoją cenę.
Reakcja władz i perspektywy rozwiązania problemu
Polska inspekcja weterynaryjna zwiększyła kontrole produktów z Ukrainy, ale system wymaga reform systemowych. Konieczne jest wprowadzenie elektronicznego systemu śledzenia pochodzenia produktów, podobnego do funkcjonującego już w przypadku mięsa. Współpraca służb Polski i Ukrainy powinna być zintensyfikowana, z wymianą informacji w czasie rzeczywistym.
Długoterminowym rozwiązaniem jest wsparcie Ukrainy w budowie skutecznego systemu kontroli jakości. Programy pomocowe UE powinny koncentrować się na wzmocnieniu instytucji nadzoru, szkoleniu inspektorów i modernizacji laboratoriów. Tylko systemowe podejście może wyeliminować patologie i zapewnić bezpieczeństwo żywności.
Zobacz także: Lactalis kupuje Fonterra za 1,92 mld euro – megadeal!