Studenckie Naukowe Koło Internistyczne Bujatryków funkcjonuje na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Warmińsko Mazurskiego w Olsztynie. Koło działa pod opieką Dr hab. Katarzyny Żarczyńskiej, prof. UWM. Zrzesza ono studentów pasjonujących się leczeniem bydła oraz pragnących zgłębiać tajniki bujatrii. O działaniach koła, ich motywacjach oraz poglądach na temat codziennych wyzwań i przyszłości hodowli bydła rozmawialiśmy z ośmioma członkami koła: Jackiem Gnibbą, Jakubem Wandelewskim, Zuzanną Gołąb, Olą Ners, Olą Banach, Agatą Gelinską, Jakubem Frankowskim i Magdaleną Filianowicz.
Nowe pokolenie z pasją do bydła
Studenckie Naukowe Koło Internistyczne Bujatryków to coś więcej niż miejsce wymiany doświadczeń — to przestrzeń, w której młodzi przyszli lekarze weterynarii uczą się nie tylko teorii, ale przede wszystkim realiów codziennej pracy z dużymi zwierzętami. Choć obecna odsłona koła działa jedynie od kilku lat, jego historia sięga wcześniej. Jak mówią członkowie, zostało ono – „reaktywowane”, wznowione po kilku latach przerwy, dziś przeżywa swój prawdziwy rozkwit. Tworzą je studenci czwartego i piątego roku, czyli ci, którzy wiedzą już, czego chcą, i świadomie stawiają na rozwój w kierunku bujatrii.
Wieloobszarowe działania
Nie jest to typowe koło naukowe skupione wyłącznie na pisaniu publikacji. Jego działalność to połączenie edukacji praktycznej, organizacji wydarzeń i działań popularyzatorskich. Regularne spotkania odbywają się mniej więcej raz w miesiącu – wtedy uczestnicy dzielą się wiedzą, organizują warsztaty, planują wydarzenia.
Wśród najważniejszych osiągnięć Koła są dwie edycje konferencji „Rogaty Olsztyn”, poświęconej szeroko pojętej tematyce bydła. Nowością była zorganizowana niedawno konferencja „Ryjkowy Olsztyn”, skupiająca się na trzodzie chlewnej. „To wydarzenia nie tylko dla studentów – każdy zainteresowany może wziąć udział. Ale cała organizacja leży po naszej stronie” – mówią z dumą członkowie Koła. Przygotowanie konferencji to pełnowymiarowa praca: wybór prelegentów (zawsze konsultowany z opiekunką Koła), logistyka, sala, catering – wszystko w rękach studentów.
Działalność Koła to nie tylko konferencje. To także warsztaty z ultrasonografii — nie tej „klasycznej”, skupionej tylko na rozrodzie, ale szeroko pojętej diagnostyki całego organizmu krowy i cielęcia. Jak mówi jedna z członkiń: „Nauczyłyśmy się, że USG to nie tylko macica. To także płuca, żwacz, układ pokarmowy – zupełnie inny wymiar pracy lekarza terenowego”.
Działalność w kole skupia się również na nauce współpracy, organizacji wydarzeń, zarządzania zespołem. „Uczymy się rozdzielać zadania, widzieć w sobie mocne strony, pracować razem”.– dodają. Co więcej, członkowie koła wydają artykuły do Lecznicy Dużych zwierząt oraz prezentują swoje prace na Międzynarodowym Seminarium Kół Naukowych.

Skąd ten wybór?
Decyzja o dołączeniu do koła nie była przypadkowa. Większość studentów mówi, że zainteresowanie bydłem pojawiło się jeszcze na wcześniejszych latach studiów. „Zawsze chciałam swoją przyszłą karierę wiązać z bujatrią” – słyszymy. Dla innych była to wręcz odwrotna sytuacja: nie miały wcześniej styczności z hodowlą, ale właśnie dlatego chciały się dowiedzieć, jak wygląda życie lekarza pracującego z bydłem. „To okazja, żeby wyjść poza stereotypy, zobaczyć rzeczywistość z bliska”.
Co skłania studentów do zaangażowania się w działalność Koła? – „Od momentu, kiedy przyszłam na weterynarię, ciągnęło mnie do dużych zwierząt” – mówi jedna z członkiń. – „Chciałam zobaczyć, jak naprawdę wygląda praca z bydłem, bo w moim domu nikt nie miał z tym kontaktu.” Dla wielu członków Koła to nie tylko sposób na rozwój zawodowy, ale też spełnianie misji. – „Chcemy być tymi lekarzami, którzy poprawiają komfort życia krów, i zmniejszać wszystkie zarzucane produkcji mleka złe rzeczy”.
Udział w Kole to także lekcja pracy zespołowej, zarządzania czasem i dzielenia się odpowiedzialnością. Każdy wnosi coś od siebie i rozwija to, w czym jest dobry.
Zewsząd słyszymy jednobrzmiące głosy, że członkowie koła z bydłem na razie nie planuję się rozstawać „Przychodząc na te studia, zawsze miałam nastawienie aby z tymi zwierzętami pracować i póki co jeszcze się to nie zmieniło”.
Wyzwania? Jest ich sporo
Praca z bydłem to nie bajka – to wymagająca, fizyczna i często niedoceniana praca. Trudne warunki terenowe, praca o nieregularnych godzinach, decyzje podejmowane w stresie, konflikty interesów między lekarzem, hodowcą, i systemem – to tylko wierzchołek góry lodowej. Ale to właśnie te wyzwania są motorem napędowym dla członków koła. Jak podkreślają: „Jesteśmy po to, by stać na straży pilnowania dobrostanu i dobrych warunków” oraz polepszać warunki życia tych zwierząt, by być głosem rozsądku i empatii w trudnym środowisku przemysłowym.
Studenci są świadomi trudów, które spotyka się w pracy. „Trzeba łączyć potrzeby wszystkich tych grup społecznych i jeszcze jakoś z tego wyżyć, dlatego warto uczyć się faktycznych realiów leczenia i opieki nad bydłem”.
Słyszymy, że mimo iż wszyscy studenci weterynarii z chęcią uczą się o zwierzętach gospodarskich ,to jednak niewielu z nich decyduje się szerzej rozwijać się w ich kierunku. „Wielu naszych rówieśników nie decyduje się na ten kierunek, bo to trudne fizycznie, psychicznie, no i nie zawsze wdzięczne. Ale dla nas to wybór świadomy”. – mówią członkowie Koła. „Wielu też przeszkadza aspekt emocjonalny, że temu zwierzęciu nie można pomagać do końca, tylko jest pewna granica opłacalności leczenia” – dodają.
Edukacja i One Health
Ważnym tematem są także wyzwania globalne: antybiotykooporność, bioasekuracja, zmiany klimatyczne. „Dużo się mówi o redukcji antybiotyków, edukujemy się, jak im zapobiegać poprzez lepsze żywienie, dobrostan, profilaktykę. To wpisuje się w ideę One Health” – tłumaczą.
Członkowie koła zwracają uwagę, że rozważne stosowanie antybiotyków jest teraz tematem poruszanym na szeroką skalę na ich zajęciach na studiach oraz na wszelakich konferencjach „Należy iść w kierunku ograniczenia stosowania antybiotyków i zwracania uwagi, dlaczego je dajemy i czy może nie warto zastanowić się nad poprawą innych aspektów, a nie od razu stosować antybiotyki, też jest dużo rozważań na temat tego, czy nie warto spojrzeć przychylniejszym okiem na preparaty ziołowe, które mogą nam pomóc i ograniczyć stosowanie antybiotyków”.
Wśród zagrożeń przyszłości wymieniają również dezinformację. – „Wiele osób nie wie, że krowa nie daje mleka, jeśli nie ma cielęcia. Nie rozumieją też, że dobrze zaopiekowane krowy produkują mniej metanu na litr mleka niż te, które są zaniedbane. My chcemy to zmieniać. „Jesteśmy odpowiedzialni za edukację pod względem bioasekuracji” – stwierdzają.
Przyszłość bujatrii? Jest w świadomych rękach
Na pytanie o przyszłość hodowli bydła w Polsce, członkowie Koła odpowiadają z dużym realizmem, ale i nadzieją. Wierzą, że coraz większa świadomość młodych hodowców, rozwój dobrostanu i technologii pozwolą podnieść poziom i jakość produkcji. „Nowe pokolenie hodowców jest coraz bardziej świadome, otwarte na współpracę i dobrostan. Hodowla się zmieni, ale nie zniknie. ” Wspominają także o wyzwaniach klimatycznych i przenoszeniu się hodowli na północ Europy (z powodu braku paszy objętościowej na południu), ale widzą w tym szansę – nie tylko zagrożenie.
„Przez wiele lat byliśmy trochę z tylu o kilka kilkanaście lat pod wieloma względami, więc to, że teraz nadganiamy zachód, jest dobrą rzeczą, jednak ciągle należy dostosowywać swoje podejście i podejmować nowe rozwiązania zmieniać, aby rozwiązywać problemy w przyszłym świecie”.
Członkowie koła zauważają problem, iż nie wszystkie działania ekologiczne poparte są konsultacjami z odpowiednimi osobami i rzeczywistymi badaniami, wpływa to poniekąd na zamieszanie i błędną informację docierającą do odbiorców. „Jako lekarze weterynarii powinniśmy mieć większy wpływ na to, jakie informacje dostają się do mediów, jeśli chodzi o produkcję mleka. W ustalaniu prawa i ograniczeń powinno być więcej konsultacji z lekarzami weterynarii”.
Jak mówią, przyszłość należy do tych, którzy łączą naukę z empatią, pasję z wiedzą, a indywidualne decyzje z odpowiedzialnością społeczną. To właśnie tacy ludzie tworzą dziś Koło Naukowe Miłośników Bujatrii. I to oni, być może, będą za kilka lat decydować o tym, jak wygląda polska weterynaria gospodarska.
Zobacz także: Mlekovita z prestiżowym Złotym Laurem ReThink Packaging 2025